Jak przygotować listę kontaktów, kiedy wydaje Ci się, że ze wszystkimi już rozmawiałeś?

 

„Nie mam do kogo zadzwonić! Ze wszystkimi już rozmawiałem! Naprawdę, już nikogo więcej nie znam…”. Znasz te słowa? Jak często je wypowiadasz, kiedy rozmawiasz z liderem o zamknięciu stołu zleceń? Jak często przeglądasz kontakty w telefonie czy na skrzynce mailowej i myślisz: „Już nic więcej z tego nie wycisnę”?

Każdy człowiek sukcesu dotarł w pewnym momencie swojego życia do podobnej przeszkody. W pierwszym momencie wydaje się, że to mur nie do przebicia – nie da się go ani obejść, ani przeskoczyć, ani zburzyć. Na szczęście to tylko złudzenie. Wystarczy poszukać drzwi, za którymi jest nieskończona ilość możliwości…

Bardzo często rozwiązania problemu nie widać, bo patrzymy tylko na to, co bezpośrednio przed naszymi oczami. Kiedy przygotowujemy listę kontaktów, wpisujemy najpierw rodzinę, znajomych, z którymi często przebywamy. Ostatecznie dopisujemy kontakty z telefonu lub skrzynki mailowej – i jeśli tam nie znajdziemy nikogo, z kim można współpracować, załamujemy ręce i wpadamy w panikę.

A wystarczy jedynie rozejrzeć się dookoła, żeby dostrzec, że swoich przyszłych współpracowników spotykasz wszędzie. Każdego dnia.

Poniższy tekst pomoże Ci dostrzec te osoby i miejsca, w których je spotykasz:

Przypomnij sobie dzisiejszy ranek. Pewnie obudził Cię budzik. Skąd go masz? Może dostałeś go od kogoś w prezencie, może kupiłeś. Pamiętasz sprzedawcę, który Ci go sprzedał? A spójrz na narzutę na łóżku, wazonik z kwiatami i książkę na półce. Skąd je masz? Gdzie je kupiłeś? Od kogo dostałeś w prezencie?

Poszedłeś się myć. Masz na pewno ulubione kosmetyki. Gdzie je kupujesz? Czy myjąc się nucisz coś sobie? Jeśli tak, to z jakimi osobami kojarzy Ci się ta melodia? Wytarłeś właśnie twarz i ręce w ręcznik. Może miałeś go ze sobą w delegacji, może na wczasach. Gdzie i z kim je spędziłeś?

Zjadłeś śniadanie. Gdzie kupujesz swoje ulubione pieczywo? Znacie się ze sprzedawcą od dawna, prawda?

Wychodząc z domu może spotkałeś sąsiadów. Znasz ich dobrze, także ich dzieci, może rodzeństwo, może rodziców.

Wsiadłeś do samochodu. Wyjeżdżając na główną drogę minąłeś kilka osób. Znasz je dobrze, przynajmniej z widzenia – przecież mijasz je tak często! Ale musisz jeszcze zatankować. Masz swoją ulubioną stację benzynową, znana i sprawdzona obsługa. Ten sam pracownik co zawsze umyje Ci szybę.

Załatwiasz sprawy na mieście. Znasz już tę trasę na pamięć: bank (jest tu sprawna i bardzo miła obsługa), ważny urząd (tu też miło – znasz doskonale urzędniczki), poczta, spożywczy i kiosk, w którym czekają odłożone dla Ciebie gazety. Wskoczysz jeszcze do firmy kolegi – piękny gmach, sympatyczny portier. W ogóle mili ludzie w tej firmie.

Masz umówione spotkanie. Tradycyjnie w twojej ulubionej kawiarni. Znają cię tu doskonale. I ty znasz obsługę, stałych klientów – takich jak ty.

Po spotkaniu jedziesz do domu. Po drodze jeszcze odwiedzisz mechanika samochodowego – współpracujesz z nim od lat, bo jest tani i solidny. Wreszcie masz chwilę czasu, żeby przeczytać e-maile. Dziś aż 30 wiadomości od znajomych.

To popołudnie masz zajęte – idziesz na wywiadówkę do szkoły swojego dziecka. Lubisz wywiadówki, nauczyciele są sympatyczni, poza tym przyjaźnisz się z rodzicami innych uczniów. Wywiadówka szybko się skończyła, zdążysz jeszcze odebrać zdjęcia z punktu fotograficznego. Jest czynny zawsze do 19:00. Zdjęcia udane – tyle znajomych twarzy: z Poznania, Krakowa, rodzina ze strony ojca, przyjaciele z gór.

Przed snem trzeba coś zjeść. Jest wreszcie czas, żeby przeczytać gazetę. Trzeba dowiedzieć się, co się dzieje na świecie…

POWODZENIA!